Polska wyrosła na lnie i krosnach, więc len nigdy nie był daleko. Pytanie, do którego wracali nasi założyciele, było proste: skoro len jest tak dobry przy skórze, dlaczego każda wkładka wciąż jest tłoczona z pianki?
Odpowiedzią okazała się konstrukcja. Pojedyncza warstwa lnu jest piękna, ale wiotka; potrzebuje struktury. Przełomem był sposób łączenia i plisowania trzech gęstości lnu — otwartego, chłonnego lica, podtrzymującego rdzenia i gęstej, trwałej bazy — w jeden element, który trzyma kształt i przetrwa pranie.
Tę metodę chronimy. Wkładka ma europejski certyfikat własności intelektualnej i według naszej wiedzy to pierwszy taki patent na świecie — początek kategorii, a nie jej kopia.
Powiedziane na głos brzmi skromnie: lepsza wkładka. Ale każdy, kto przeszedł długi dzień w butach bez skarpet, wie, że to coś znacznie więcej.